Trwa modernizacja strony 
„Przyznam się szczerze że zawsze narzekałam na jakość usług w Polsce. Jak zaniosłam buty do szewca to za parę dni musiał je poprawiać. Po ekipę która remontowała mi mieszkanie często musiałam dzwonić ,,gdzie są,, bo notorycznie nie przychodzili na umówioną godzinę, nie mówiąc że w torbie mieli kilka piw.
Jednak, gdy zleciłam sprawę o dochodzenie odszkodowania jestem mile zaskoczona. Już myślałam że nie ma ludzi, którzy tak mocno angażują się w to co robią i do tego znakomicie się na tym znają.
Moja sprawa wcale nie była taka prosta. Przedtem dzwoniłam do reklamującego się prawnika. Opisałam swoją sytuację i zapytałam czy wie jak postąpić żeby otrzymać zadośćuczynienie. Odparł, że zna odpowiedź i umówiliśmy się na wizytę u niego w kancelarii. Jechałam 70 km na spotkanie z prawnikiem. Zapłaciłam ponad 100 zł za poradę. Prawnik zapoznał się z dokumentami i odpowiedział niejednoznacznie. To mnie nie zadowalało bo od takich odpowiedzi niejednoznacznych to aż się roi na forach internetowych. Uprałam się i zażądałam stanowczej odpowiedzi ,,tak albo nie,, (przecież przed przyjazdem do niego upewniałam się telefonicznie czy zna odpowiedź). Sfrustrowany prawnik nie wiedząc jak wyjść z opresji oświadczył, że prześlę mi opinię listownie. Opinię o możliwości otrzymania odszkodowania oczywiście po kilku dniach dostałam. Co gorsza była to kopia jego ustnych twierdzeń które delikatnie mówiąc są nie na temat."
,,Z odszkodowaniadirect skontaktowałam się telefonicznie i już podczas pierwszej rozmowy da się zauważyć, że znają się na rzeczy i rozumieją istotę problemu prawnego.
Dzięki nim zadośćuczynienie już dawno otrzymałam w satysfakcjonującej mnie wysokości.”
„W październiku uderzył w nasz samochód osobowy bus na irlandzkich numerach rejestracyjnych. Jechałam jako pasażerka. Auto prowadził mój syn, a oprócz tego jechali tym tym pojazdem moja teściowa i córka. Wszyscy odnieśliśmy obrażenia i z miejsca wypadku zabrało nas pogotowie. Najpoważniejszych obrażeń doznał syn, bowiem ma skomplikowane złamanie nogi która trudno się zrasta. Podczas pobytu w szpitalu dostaliśmy wizytówkę jednej z kancelarii odszkodowawczych. Zdecydowaliśmy się na ich usługi i przekazaliśmy wszystkie dokumenty które żądali.
Wiem że uzyskanie odszkodowania w tych okolicznościach nie było proste bo sprawcą był Irlandczyk. Do lutego nie było żadnego postępu w sprawie (4 miesiące od zgłoszenia szkody).
Przypadkiem, znajoma powiedziała mi, że zna dobrą firmę, która uzyskała odszkodowanie dla jej wnuczki. Dostałam ich numer telefonu umówiłam się na spotkanie i zdecydowałam, że przekażę sprawę im. Wypowiedziałam pełnomocnictwo poprzedniej firmie. Podpisałam nową umowę i pełnomocnictwo z odszkodowaniadirect. Za kilka dni zadzwonili do mnie z informacją że sprawa jest na dobrej drodze. Rzeczywiście, najpierw otrzymałam odszkodowanie za samochód a obecnie trwa walka o stosowne zadośćuczynienie. Oczywiście każdy z nas otrzymał już po kilka wypłat zadośćuczynienia.
Warto podkreślić że wszystko jest konsultowane z nami. Zawsze wiemy na jakim etapie jest sprawa. Prawdopodobnie nasza walka walka skończy się w sądzie, gdzie będzie nas reprezentował adwokat na dogodnych warunkach.
Miłym zaskoczeniem jest fakt że odszkodowanie z zakładu ubezpieczeń wysyłane jest bezpośrednio na moje konto bankowe. Większość innych firmy chciały aby pieniądze były przekazywane na ich konto. Tu jest dobrze bo szybciej dostaje pieniądze.
Nie obiecywano mi złotych gór. Widać że znają się na rzeczy i wkładają wiele serca. Z początku chciałam sam uzyskać odszkodowanie ale piętrzące się problemy ze strony zakładu ubezpieczeń skutecznie mnie zniechęciły. Ani razu nie udało mi się dodzwonić do likwidatora mojej szkody oni zrobili to już w pierwszy dzień po przyjęciu sprawy.”
,,Urwany element z ciężarówki uderzył we mnie gdy jechałem motorem. Nie chcielibyście zobaczyć mnie po tym wypadku. Można śmiało powiedzieć ze moje życie zmieniło się w koszmar.
Dzwoniłem po różnych firmach odszkodowawczych, żeby zajęli się moją sprawą. Wszędzie słyszałem że trzeba czekać na wyrok karny. W tej firmie jako jedyni zadali mi też inne pytanie ,,czy doszlo do zderzenia pojazdów,, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Wiadomo że nie jest to pytanie przypadkowe tylko wynika ze znajomości tematu. Lwią część zadośćuczynienia plus odszkodowania mi wywalczyli o końcówkę złożyliśmy pozew sądowy (czekamy na opinię biegłego). Plusem też jest niska (w porównaniu z innymi) prowizja którą pobierają od uzyskanego odszkodowania. Pisząc krótko rozkładają ubezpieczyciela na łopatki. „


